Nie jesteś zalogowany.
Hej, hej,
Tak to jest, że jak się zakosztuje komfortu podróży statkiem wycieczkowym, to potem już ... ciągnie do takiej formy podróżowania
Różne trasy, różne linie, jest w czym wybierać...
Moim pierwszym rejsem była Alaska - liniami Princess, w zeszłym roku poznałam MSC (Norwegia ze Spitsbergenem), teraz - na dłuuugi majowy weekend - padło na linie Costa - kierunek M. Śródziemne.
Rejs zatytułowany był "Malownicza Hiszpania i Włochy" - formalności przez www.namorzu.pl
I znów było pięknie! I słonecznie i wcale nie za gorąco
Trasa z Savony do Savony przez:
Marsylia - Barcelona - Majorka - Civitavecchia - La Spezia (Cinque Terre)
Oczywiście na profilu będzie relacja i zdjęcia, gdy się nieco ogarnę (dziś rano wróciliśmy do domu).
Super sprawa- zwiedzanie z relaksikiem Czekam z niecierpliwością na relację i zdjęcia- może kiedyś się skuszę
Kasia, znając Twoje upodobania podróżnicze, myślę, że też byłabyś zachwycona
Polecam
Bardzo fajna trasa:) Ciekawa jestem porównania Costy i MSC, bo ostatnio czytałam coś nt temat Masz rację kto raz zakosztuje ...
O! Ania już powrócona ! czekamy w takim razie na wrażenia na gorąco i furę pięknych fotek.
(PS. znajomi bardzo nas namawiali na podobny rejs w marcu (zaczynał się i kończył w Barcelonie na statku Costa Diadema; nie skusiliśmy się...., ale może jeszcze kiedyś, kto wie? ), a po ich opowieściach mam straszny mętlik w głowie (odnośnie samej formy podróży ); poczekam na Twoje wrażenia i skonfrontuję
Tylko Aniu - nie każ nam tu za długo czekać....)
Ala, na razie kilka słów na gorąco, zanim napiszę relację
Znajomi namawiali Was dokładnie na taki sam rejs - tylko w innym terminie; my również płynęliśmy (a właściwie płynęłyśmy, bo byłam z Mamą!) statkiem Costa Diadema Jest to najnowsza jednostka linii Costa - wodowana bodaj w 2014 roku, jeśli dobrze zapamiętałam.
Diadema w tym roku w sezonie wiosenno-letnim pływa non-stop w kółko tą samą trasą.
W każdym porcie po drodze część pasażerów wsiada, część wysiada. Jest to o tyle wygodniejsze (dla załogi i pasażerów!), że znacznie sprawniej odbywa się transport bagaży z terminalu do kabin i odwrotnie...
Przy dotychczasowych rejsach, w jakich uczestniczyłam, był 1 określony port zaokrętowania i 2-gi - określony port wyokrętowania. Wtedy cały statek, czyli 2-3 tys. pasażerów odprawia się równocześnie (co wydłuża kolejki, robi tłok, itd.) Teraz była absolutna płynność logistyczna, wręcz ekspresowa odprawa.
Nasza trasa zaczynała się w Savonie (najkrótszy dojazd z PL, korzystałyśmy z opcji rejsu z polskim pilotem i dojazdem autokarowym pod sam statek). Następne porty: MARSYLIA - BARCELONA - PALMA de MALLORCA - cały dzień na morzu - CIVITAVECCHIA - LA SPEZIA - SAVONA.
Reszta w relacji
Hyde, porównanie MSC i Costy będzie fragmentaryczne, mogę porównać wyłącznie 2 statki, którymi płynęłam, a - jak wiadomo - każda linia ma wiele statków, są różne załogi, więc zależy, jak się trafi Poza tym, pewnie każdy zwraca uwagę na inne detale, wiec siłą rzeczy moje porównanie będzie też subiektywne!
Moje statki: MSC-Splendida i Costa-Diadema były porównywalne pod względem wielkości i kategorii (4+)
Diadema: 4900 pasażerów, 1253 załoga, dł. 306m, tonaż 132 500 ton
MSC Splendida był nieco większy, lecz zabierał nieco mniej pasażerów.
Moje spostrzeżenia:
1/ wyposażenie kabin (powtarzam, przy tej samej kategorii statków!) - zdecydowanie lepsze na MSC; na Coscie tylko 1 mała poduszeczka na osobę (MSC i Princess - dają po 2!); w łazience też różnice, na korzyść MSC; Costa - przy umywalce mydło w kostce, a w kabinie prysznicowej tylko 1 dystrybutor z żelo-szmponem; brak innych kosmetyków;
poza tym, w całej kabinie jedno jedyne gniazdko na Coście - więc do ładowania wszystkich urządzeń była po prostu kolejka
WSKAZÓWKA: na DIADEMĘ koniecznie zabierajcie z domu wtyczkę z rozdzielaczem!!!!!
2/ jedzenie - lepsze na Coście: większa różnorodność, niż na MSC,
choć znów 1 istotny minus: kawa z dystrybutorów - beznadziejna (na MSC była całkiem przyzwoita!), a w dodatku kawa i herbata z dystrybutorów w restauracji bufetowej na Coście dostępna jest wyłącznie do śniadania, a potem przez 1 godzinę, od 16-17. Jeżeli jesteś poza statkiem w ciągu dnia, po 17-tej nie napijesz się juz herbaty, jeśli nie masz wykupionego dodatkowego pakietu. Na MSC - kawa (dobra) i herbata - w bufecie jest non stop!
3/ rozrywka, a w szczególności muzyka: jak dla mnie - zdecydowanie lepsza na MSC... większa różnorodność, przez cały czas, w jakimś miejscu na statku można znaleźć jakiegoś pianistę grającego przy recepcji lub w jakimś barze, lub smyczkowe zespoły kameralne; spektakle w teatrze również bardziej zróżnicowane...
Costa Diadema - w tym rejsie - oferowała wyłącznie głośną (bardzo głośną!!!) rąbankę dyskotekową, słyszalną w każdej części statku...
Tyle najbardziej istotnych różnic - wg mojej opinii
Witaj Ania powrócona No to czekam na piękne fotki i relację Jak się już ogarniesz popowrotowo Fajna trasa
Nigdy nie byłam na takim rejsie - mam na myśli te ogromne statki z tysiącami ludźmi na pokładzie. Z jednej strony kuszą takie opcje zwiedzania, ale... no właśnie czekam na tą relację, czekam, aż ktoś mnie przekona
Na razie jestem na nie bo:
1. Tłum ludzi...gdzie sie nie obejrzysz to mrowisko... /tak mi się wydaje/
2. Dopływasz w miejsce, które Cię zachwyca od samego początku i... z portu trzeba się wydostać, najczęściej czas jest ograniczony i co? Chyba bym się zapłakała, że mogłam tylko "liznąć" dany region, dany kawałeczek raju.
Są jednak plusy
1. Można się na statku naprawdę rozpieścić
2. W trakcie jednego rejsu poznajesz wiele miejsc
Ja po prostu sobie gdybam i na razie to są tylko i wyłącznie moje wyobrażenia, ale ja jestem podatna na sugestie zatem Ania...dajesz!!!
Ania dziękuję za to porównanie bo ja akurat płynęłam na Splendidzie Z tego co pamiętam, to MSC podawało jedzenie tematycznie, uwzględniając gdzie się znajdujemy. Nigdy nie byłam głodna
Kolka tłum oczywiście jest, ale po statku on się jakoś rozpierzcha Jak chcesz okupować basen/leżaki to możesz się rozczarować, ale poza tym ja nigdy nie czułam tłoku.
Oczywiście jest presja czasu, ale zauważ to codzienna marszrutka. Niektórzy zostawali na pokładzie, bo chcieli odpocząć
Uwielbiałam przybijanie do portów i nieważne, która była godzina, zawsze byłam na 'swoim' tarasie
Ania z przyjemnością poczytam relację
Dziewczyny, zajawka już jest,
tzn. zdjęcia z podpisami, ilustrujące przebieg całego rejsu.
Opis relacji uzupełnię, gdy znajdę czas (na razie z tym ciężko, muszę nadrobić rozmaite zaległości domowe i zawodowe, wynikłe z 10-dniowej nieobecności). Sukcesywnie będę potem dodawać kolejne odcinki, dotyczące poszczególnych portów, w których schodziłam na ląd
Zapraszam
Nie wiem, czy w relacji jeszcze będą jakieś zmiany to napiszę tutaj
Dobrze, że pogoda dopisała. Mieliście długie postoje, b.fajnie.
W Barcelonie (2014) shuttle bus, z portu do miasta kosztował 3 euro RT i 2 euro OW. Nieźle podrożał.
Też jestem sceptykiem jeśli chodzi o rejsy, chociaż nigdy z takich morskich nie korzystałem. Jedynymi rejsami, ale w trakcie wycieczki był Nil i Jangcy i te zdecydowanie udane. Rozumiem, że takie morskie to dopłynięcie i czas wolny (do wypłynięcia) na indywidualne zwiedzanie miasta? Jakoś tak nie pociągają mnie "statkowe" atrakcje i wydaje mi się, że z autokaru widoki ciekawsze. Czekam więc na więcej.
ja w kwestii rejsów mam podobne zdanie jak Kolka a trochę też jak Papuas; jeszcze nie byłam- bo mnie zupełnie nie ciągnie! (choć w tym roku były aż dwie naprawdę niezłe okazje ku temu: w lutym rozważaliśmy rejs z R.pl na Karaiby- Antyle Błękitne marzenia - wyczaiłam świetną ofertę cenową za niewiele ponad 4 tys)- ale po rozpatrzeniu wszystkich za i przeciw- uznałam, że to zupełnie nie dla mnie! codziennie inna wyspa- wszystkie podobne- w tym samym klimacie , a na nich głównie plaża, piasek, palmy, i tak cały tydzień - zanudziłabym się na czymś takim' ; potem trafiła nam się propozycja na rejs po morzu śródziemnym ( ta sama trasa co Ani)- tyle że w terminie pierwszy tydzień marca (świetna cena) - i tu już zdecydowanie ciekawiej - bo przynajmniej po zejściu ze statku jest co zwiedzać - nie tylko monotematyczne plaże, ale tez się nie skusiliśmy..... dylematy tego typu co u Kolki w pkt nr 2 - też chyba bym się zapłakała jakbym dopiero co po zejściu ze statku- musiała na niego wracać...
Chyba jeszcze nie dojrzałam do takiej opcji; na rejsach - kusi sama ich forma- ciekawa i na pewno bardzo wygodna, ale z relacji znajomych wiem, że jeśli ma być naprawdę wygodnie i na tzw. "wypasie" - to na statku trzeba wydać fortunę!!!, albo tylko się patrzeć i wszystkiego sobie odmawiać!
Pewnie kiedyś się skusimy, dla samego faktu zobaczenia jak to jest??? ale wydaje mi się, że znając własne upodobania - raczej nie wejdzie mi to w krew
Kolka, cytując Twój akapit:
1. Można się na statku naprawdę rozpieścić ..
2. W trakcie jednego rejsu poznajesz wiele ...
1.no własnie z tym "rozpieszczaniem" to tak nie do końca.... chyba że chcemy się zrujnować finansowo
2. no właśnie tu mam problem: bo tak naprawdę to nic nie poznaję - wszędzie tylko mam czas by ledwie liznąć
(Moi zaprzyjażnieni rejsofani - chyba trafnie spostrzegli, że:
- na tych rejsach 90 % pasażerów to ludzie starsi - i to jest dla nich z pewnością bardzo wygodna forma podróży, niewymagająca zbytniej aktywności ;
- większość z nich, to zamożni emeryci z Wlk Brytanii, z Norwegii, z Niemiec, Holandii itd... - więc wszelkie atrakcje ( płatne dodatkowo) nie stanowią dla nich problemu, a i drinki po 15 EUR - z butów ich nie wyrywają
- z rozmów z nimi wynikało ( wg znajomych) że są to raczej ludzie którzy całe życie dość intensywnie podróżowali- wszystkie te mijane miejsca wielokrotnie już zwiedzali jak byli młodsi- teraz traktują to - już tylko jako podróż sentymentalną pełną wspomnień .....
Poczekajmy więc na wrażenia naszej Ani, jak ona to odebrała i jak to widzi z perspektywy uczestniczki takiego rejsu....; może kogoś natchnie i zainspiruje... a innych utwierdzi w przekonaniu, że jednak to nie to...., w końcu właśnie po to głównie istnieje ten portal
Ostatnio edytowany przez piea (2017-05-12 10:45:19)
Hej, hej, kilka słów dla "nieprzekonanych"...
Oczywiście jest to "jedna z-" form podróżowania
Kiedyś też nie byłam rejsofanką i chyba nadal nie do końca jestem. Tzn. przekonałam się, gdy raz zasmakowałam
Po jednym rejsie po prostu CIĄGNIE! Lecz nadal uważam to za jedną z- a nie "jedynie słuszną" ! formę podróży.
Średnia wieku pasażerów? Z tym jest bardzo różnie - teraz akurat była wyraźna przewaga młodych, czy nawet b.młodych.
Największy atut - wg mnie - ciągłe przemieszczanie się, bez konieczności pakowania i rozpakowywania walizki!!!
Po prostu hotel płynie z Tobą
Czas w portach można zorganizować sobie samemu, lub uczestniczyć w zorganizowanych wycieczkach fakultatywnych, jakie oferuje statek (w kilku wersjach językowych), lub - przy rejsie z polskim pilotem - jest też wycieczka fakultatywna z polskojęzycznym przewodnikiem. Jest szeroki wybór rozmaitych możliwości.
No i posiłki... dostępne praktycznie 20 h na dobę. W restauracji bufetowej możesz jeść kiedy chcesz, np. śniadanie o 6.30 lub 10. - jak komu pasuje Owoców zawsze pod dostatkiem...
Gdy byłam na Alasce rejsem, spotkałam się nawet z takim zjawiskiem, że niektórzy Amerykanie nie schodzili na ląd, tylko jedli, jedli i jedli
Ala, Karaiby to dla mnie też nuda; więc tam się nie wybieram. Tras jest tak wiele, że głowa boli i na pewno każdy coś dla siebie wynajdzie odpowiedniego.